Hejka ponownie!
Nie myślałam, że uda mi się dokończyć tą część tak szybko, jestem pozytywnie zaskoczona. Mam szczerą nadzieję, że i wy będziecie. Pierwszy rozdział służy bardziej poznawaniu postaci i ich charakterów, wiem, że akcji wiele nie ma. Nie musicie się jednak obawiać, mordercze Zombie pojawią się już niedługo! Tymczasem kłaniam się nisko i zapraszam do lektury. c:
Rozdział I - Każda historia zaczyna się niepozornie 1/3
Słońce powoli wyłaniało się zza linii horyzontu, życiodajne promienie leniwie oświetlały jeszcze budzące się ze snu miasto. Wiatr delikatnie przeczesywał włosy wysokiego chłopaka, który siedział na jednej z nielicznych ławek w parku. Miał ze sobą małych rozmiarów, ogniście czerwoną walizkę oraz szary, wyraźnie postrzępiony i stary plecak. Zdawał się na kogoś czekać; co chwila rozglądał się w okół, lub spoglądał na zegarek znajdujący się na jego nadgarstku. Z każdą minutą robił się bardziej niecierpliwy i z większym utęsknieniem wypatrywał znanych mu osób. Zaraz jednak rozpromieniał, energicznie machając do dziewczyny, która wyłoniła się zza rogu starego bloku. Odpowiedziała mu tym samym, przyśpieszając kroku. Dwie torby, które wzięła ze sobą wcale jej tego nie ułatwiały.
- Lestat! - krzyknęła wesoło, gdy znajdowała się już tylko kilka metrów i na powitanie dała mu siarczystego buziaka. Zaraz potem usiadła obok niego, spoglądając w jego stronę swymi idealnie zielonymi oczami. To jedna z wielu rzeczy, które brunet wręcz w niej uwielbiał.- Nie mogę się doczekać! - rzekła podekscytowana, energicznie machając nogami. Zwykle nie była tak wesoła, toteż Lestat był pozytywnie zaskoczony jej zachowywaniem. Zanim chłopak zdążył powiedzieć coś o tym, ile wieków będą czekać na resztę grupy, praktycznie znikąd pojawili się kolejni znajomi.
I oni mieli ze sobą bagaże. Wyraźnie widać było, że nie są w najlepszych nastrojach.
- Nie dość, że muszę nosić twoje walizki, to masz czelność mnie teraz obrażać?! - już z daleka dało się słyszeć ich kłótnie. Nie było się czym przejmować - Caroline i George sprzeczali się niezwykle często, by za każdym razem jedno z nich wyciągało rękę na zgodę. Ot, normalne rodzeństwo.
- Nie moja wina, że jesteś bezmózgim debilem. - dziewczyna parsknęła, poprawiając plecak, który zsunął się z jej ramienia.
Podczas gdy ona, już z radosnym i pełnym życia wyrazem twarzy, biegła w naszą stronę, George włóczył się powoli, starając nie zrzucić z siebie plecaka, nie strącić sporych rozmiarów torby i nie przewrócić żadnej z dwóch walizek, które przyszło mu było ciągnąć. Elizabeth, bo tak miała na imię zielonooka, od razu wstała, jakby już szykując na powitanie koleżanki. Brunet westchnął tylko z dezaprobatą, by zaraz począć śmiać się pod nosem na widok rudowłosego przyjaciela, nieudolnie próbującego utrzymać równowagę.
- Jak widzę Tom'a jeszcze nie ma... wątpię, by w ogóle się zjawił. Znacie go przecież. - rzekła, puszczając Elizabeth. Można śmiało powiedzieć, że nie za bardzo za nim przepadała - z resztą, mało kto go lubił. Nie przejmował się tym zbytnio i na pytania 'Czemu jesteś taki chamski?!' lub 'Nie potrafiłbyś się czasem zamknąć?!' odpowiada wiecznie żywym 'Wal się, przynajmniej nie jestem fałszywy'.
- Jak nie będzie go za godzinę jedziemy bez niego. - ozwał się dotąd milczący Lestat, rozglądając się w okół. Jednak szybko zdążył się zawieść, gdyż po Thomasie, zwykle łatwo rozpoznawalnym przez swe wiecznie nastroszone włosy, nie było śladu.
- Pewnie znowu zaspał. - wysapał rudowłosy, wreszcie kończąc swój tor przeszkód - czym prędzej więc zrzucił z siebie cały bagaż, siadając na skraju ławki.
Nie minęła chwila, a już rozłożył się wygodnie, wyciągając papierosa. Jego młodsza siostra szybko jednak mu go wyrwała.
- Wiesz co Ci mówiłam... nie dopuszczę, byś faszerował się tym... - zatrzymała się na chwilę, starając dobrać odpowiedni epitet. Wstała i cofnęła się kilka kroków, wiedząc, że brat najpewniej będzie próbował jej odebrać swą własność. - Tym czymś! - rzekła po chwili, po czym utkwiła w nim swe błękitne oczy, które to płonęły teraz rozwścieczonym blaskiem; nie spokojnymi, wesoło tańczącymi iskierkami, jak zwykle.
- Oddaj go, to był mój ostatni! - ryknął ze złością, również podnosząc się. Można było spokojnie powiedzieć, że palenie i nadmierne spożywanie alkoholu było dwoma poważnymi uzależnieniami Georga. Nawet z tak opiekuńczą siostrą, jaką była Caroline nie udało mu się rzucić nałogu. Dobrze pamięta, ile to razy rodzina chowała przed nim piwo czy wódkę, wyrzucała wszelkie znalezione paczki papierosów. W pamięci zapadło mu też to, jak wiele pieniędzy musiał podkraść swoim i tak nie za bogatym rodzicom, by uzupełnić zapasy swojego niezbędnika. Gdyby nie Lestat zapewne wciągnął by się jeszcze w narkotyki, było naprawdę blisko. Nawet do teraz przez głowę rudowłosego przechodzą myśli, by spróbować ponownie.
Już miał zamiar gonić siostrę, ale ta w porę wyrzuciła papierosa gdzieś w krzaki. Widząc zrezygnowanie na jego twarzy uśmiechnęła się chytrze, złośliwie.
- Pożałujesz tego. - warknął tylko, ponownie zajmując swoje miejsce na ławce.
Przez chwilę panowała niezręczna cisza, nikt się nie odzywał, Elizabeth zdawała się być całkowicie nieobecna - wpatrywała się w jeden punkt, nawet się nie ruszając. Nawet gdy ciemnowłosy zaczął rozmowę na temat niedawno odbytego koncertu, ta zdawała się wcale go nie słyszeć. Lestat postanowił dać jej chwilę spokoju, wdając się w
konwersacje z lekko pokłóconym rodzeństwem.
***
Thomas otworzył mozolnie oczy, ziewając przeciągle. Jego zaspany wzrok powędrował do budzika wskazującego dokładnie 8:00 - tak ładnie udało mu się w czas wpasować. Są wakacje, więc niebieskooki nastawiony jest na wstawanie minimum popołudniu - tak więc zamknął ślepia ponownie, przekręcając się jedynie na drugi bok. Dopiero po chwili dotarło do niego, że dziś miał udać się z przyjaciółmi na tygodniowy wyjazd do Anglii. George i Lestat są wielkimi fanami piłki nożnej, zaś los chciał by niedługo później rudy wygrał dwa bilety na mecz w Anglii - tylko korzystać! Kilka dni po zdarzeniu usłyszeli, że i Elizabeth miała wybrać się do tego kraju - takim to sposobem powstał pomysł na biwak. A on, głupi, zaspał.
Wyrzucił z siebie całkiem bogatą wiązankę przekleństw, po czym prędko podniósł się z łóżka, pół przytomny włożył do plecaka trochę ubrań, by potem ruszyć do łazienki.
- O, gówniarz już wstał. - dało się słyszeć zawiedziony głos jego matki. Tom szczerze jej nienawidził, podobnie ojca - nie uważał ich za nic więcej, jak tylko osoby, które zniszczyły mu życie i pogrzebały marzenia. Z pewnością gdyby dysponował odpowiednią pulą pieniędzy już dawno by się od nich wyprowadził. Cóż, nie każdy ma w domu sielankę.
Gdy wyszedł z łazienki - już w pełni ubrany i w miarę obudzony - zdał sobie sprawę, że zapomniał o jedzeniu. Wziął plecak, który przypominał bardziej zniszczony i stargany przez życie kawałek szmaty. Bez słowa minął rodzicielkę, otwierając lodówkę i pakując do niej pierwsze lepsze rzeczy, które jego ręka napotkała. Nie miał wiele do wyboru, udało mu się zgarnąć jedynie do połowy wypitą wodę, czekoladę i 2 chińskie zupki, zanim matka z hukiem zamknęła lodówkę.
- Co ty do cholery robisz? - spytała z wyrzutem, gniewnie spoglądając na plecak. Oh, jakże z wielką chęcią ciemny blondyn powiedziałby teraz, co naprawdę myśli o swoim rodzicu, jednak, jak nauczył się już wcześniej - lepiej, gdy się powstrzyma.
- Wyjeżdżam do Anglii, zapomniałaś? - odrzekł tylko i bez czekania na reakcję rodzicielki zarzucił na siebie bagaż i po prostu wyszedł z domu. Wreszcie sobie trochę od nich odpocznie. Opuścił obskurny blok i szybkim krokiem ruszył w kierunku małego, acz wiecznie zielonego parku, gdzie z pewnością czekają na niego przyjaciele.
C.D.N
Jeżeli mielibyście jakieś pomysły odnośnie - śmiało, możecie się nimi dzielić! Wprawdzie cały przebieg opowiadania już mam ustalony [Mniej więcej 16 rozdziałów, każdy podzielony na 3/4 części.], to nowe pomysły jak najbardziej się przydadzą.
Stay awesome, bros.
Huehehehhehehehe, they are badass :3
OdpowiedzUsuńJejku! Toż to jest przecudne! Tak płynnie sie czyta i mam wrażenie jakbym tam była. Och! Czemu twory, które mają potencjał są zwykle porzucane po jednym czy tam dwóch rozdziałach...
OdpowiedzUsuńLady Stark
Wiem, że najpewniej już nigdy tu nie zajdziesz i zdaję sobie sprawę z tego, że odpowiadam Ci blisko 4 miesiące później - Ale chce Ci szczerze podziękować.
UsuńNie miałam zamiaru kontynuować bloga, gdyż zapał straciłam z równą szybkością z jaką go zyskałam - Po prostu w szybkim czasie się wypaliłam. Wróciłam na niego ot tak, zobaczyć, odwiedzić. Po zobaczeniu twojego komentarza coś we mnie pękło - Nie umiem dobrać odpowiednich słów, albowiem wciąż pławię się w euforii - ale bloga będę kontynuować. Dzięki twojemu komentarzowi. Dzięki Tobie.
Wiem, to dość mało, by cieszyć się tak dużo - Ale mi w pełni to w pełni wystarcza. Nabrałam nowych sił, motywacji. I za to tak bardzo jestem Ci wdzięczna. c:
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń