Witajcie, panie i panowie, dzieci i starcy, żywi i umarli!
Z wielkim szczęściem i podekscytowaniem pragnę ogłosić, iż "'Cause Everybody Gotta Die Sometimes" [Dłuższej nazwy nie mogłam wymyślić?] powraca zza grobu, powstaje na nowo z nowymi pomysłami i - mam szczerą nadzieję - ciekawszymi postami.
Wprawdzie wyszłam trochę z wprawy i tematyka stała się mi dziwnie obca, ale postaram się, by nie było to w żadnym stopniu widoczne. Wciąż mam pewną historię do opowiedzenia. I oficjalnie przyrzekam wam na co tylko mogę, że opowiadanie to skończę, jednocześnie wstawiając posty częściej, niż raz na kilka miesięcy. Trzymajcie mnie za słowo. c:
Specjalne podziękowania do Lady Stark, która to tak swym komentarzem zachęciła mnie do pisania. C:
- - -
Kolejny rozdział [Czy właściwie kolejna część] pojawić się powinna niedługo, zaraz po wysłaniu tej wiadomości zabieram się do pisania, tak więc oczekujcie rychłego pojawienia się posta.
To chyba tyle, tak przynajmniej mi się wydaje. Żegnajcie i do zobaczenia. c:
EDIT!
Niestety chyba pośpieszyłam się z tym szczęściem, albowiem dziś dowiedziałam się, że zostanę oderwana od mego kochanego komputera na przynajmniej miesiąc. Wentylator nie działa. Znaczy, z tego co wiem, bo nie było mnie przy tym niestety - komputer został w tempie wręcz natychmiastowym odesłany do naprawy. Zawsze trwało to strasznie długo[Jego naprawa], więc przede mną tylko najczarniejsze myśli. D:
EDIT!
Niestety chyba pośpieszyłam się z tym szczęściem, albowiem dziś dowiedziałam się, że zostanę oderwana od mego kochanego komputera na przynajmniej miesiąc. Wentylator nie działa. Znaczy, z tego co wiem, bo nie było mnie przy tym niestety - komputer został w tempie wręcz natychmiastowym odesłany do naprawy. Zawsze trwało to strasznie długo[Jego naprawa], więc przede mną tylko najczarniejsze myśli. D: